Punisher – serial dla wrażliwców o mocnych nerwach

Jednym z moich największych guilty pleasure jest niewątpliwie oglądanie produkcji Marvela. Nie ma co się oszukiwać, Iron Man, Hulk, Thor i cała reszta zgrai superbohaterów nie niesie za sobą wiele więcej, niż dostarczenie widzowi rozrywki w najczystszej postaci. Nadprzyrodzone zdolności, efektowne sceny walki i dość oczywiste poczucie humoru. Ten rodzaj kina ma równie wielu wiernych fanów, co zatwardziałych przeciwników i jeśli ktoś należał do tej drugiej grupy, do tej pory nie było szans, by dać mu porządny argument do zmiany zdania. Do tej pory, czyli aż do „Punishera”.

Tym razem Netflix zaskoczył. Odkopał chyba najbardziej nieoczywistego komiksowego anty/super* bohatera i zrobił serial dla wszystkich, którzy kochają i nienawidzą Marvela. Punisher jest zupełnie inny od kolegów po fachu. Jest dobry i zły, brutalny i wrażliwy, silny i słaby. A to wszystko i tak nieważne, bo ten serial właściwie nawet nie jest o nim…

Jest za to o wojnie, o żołnierzach, o tęsknocie i o wyjątkowo trudnych wyborach. O odnajdywaniu się w nowej rzeczywistości, walce ze sobą i o siebie. Jeśli kiedykolwiek zainteresował was temat weteranów wracających do domu i termin PTSD jest wam znany, dajcie Punisherowi szansę. Nawet jeśli do tej pory trzymaliście się z dala od podobnych produkcji. Wbrew pozorom, zobaczyć tu można (oprócz samej akcji) sporo całkiem dobrych introspekcji, silnych emocji i wydarzeń, które nieczęsto pojawiają się w kinematografii. Chociaż sytuacje, w których znajdują się bohaterowie, są dla zwykłych śmiertelników kompletnie ekstremalne, znajdziecie tu nawet studium rodziny, jej wartości i problemów.

Muszę jednak lojalnie uprzedzić – pomimo tego, że serial sięga głębiej, niż dotychczas podobne mu produkcje, wątki te są jednak okraszone sporą ilością scen, od których część widzów pewnie chętnie odwróciłaby wzrok. Jeśli jednak lubicie oglądać mocną akcję, a przy tym macie ochotę na chwilę niełatwej refleksji – polecam!

* po obejrzeniu serialu, skreślić niewłaściwe według uznania.

0 komentarzy

Napisz komentarz

Chcesz dołączyć do dyskusji?
Zostaw wiadomość!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.