Tryptyk Dawida. Część 1

Jan Władysław Dawid – życie (nie)znane

26.03.2017  |  Dorota Kuszyńska

Stare, pożółkłe listy – Jan Władysław Dawid – życie (nie)znane

– Na jakiej ulicy masz instytut?
– No, na Dawida.
– A Ty w ogóle wiesz, kim ten Dawid był?
– (CISZA)

Co tu dużo mówić – podobna rozmowa mogła zdarzyć się każdemu z nas. Studiujemy w Instytucie Pedagogiki i Psychologii ”na Dawida”, wiadomo. Śmiało jednak mogę przypuszczać, że niewielu i niewiele z nas w ogóle wie, co to za człowiek, ten Dawid. I jak właściwie rozwinąć choćby inicjały jego imion.

SuperStudent… Do tego Erasmus!

Jeśli chodzi o kwestię imion, to patron ulicy, przy której się uczysz, nosił właściwie trzy imiona – Jan Paweł Władysław. Żył w latach 1859-1914, czyli w okresie zaborów – bardzo trudnym do rozwoju polskiej nauki, sztuki i kultury.

Nie należy jednak przypuszczać, że ta sytuacja wpłynęła negatywnie na rozwój umysłowy i naukowy Dawida. Wręcz przeciwnie – można powiedzieć spokojnie, że zarówno na tamte, jak i na te czasy był człowiekiem renesansu. Być może jakiś wpływ na to miał jego ojciec, Wincenty – zasłużony publicysta, pedagog i pracownik naukowy.

Jego syn Jasiek odebrał najpierw wykształcenie w rodzinnym Lublinie, gdzie ukończył gimnazjum. Następnie podjął studia na wydziale prawa Carskiego Uniwersytetu Warszawskiego; pobierał nauki także na wydziale przyrodniczym. To mu jednak nie wystarczyło – postanowił wyjechać… na Erasmusa! Pewnie tak nazwano by dzisiaj jego naukę w Niemczech – w Lipsku u Wilhelma Wundta, a w Halle u Hermanna Ebbinghausa studiował nauki przyrodnicze i psychologiczno-pedagogiczne.

”To ja, typ rozsądny, choć niepokorny”

Po powrocie rozpoczął działalność naukową, publicystyczną i dydaktyczną. Na tyle aktywnym się stał, że zaczął niepokoić władze carskie, które w nocy z 16 na 17 stycznia 1894 roku, po rewizji przeprowadzonej w jego domu, aresztowały Jana i jego żonę, Jadwigę. Dawidowie zostali osadzeni w X Pawilonie Cytadeli Warszawskiej. Wypuszczono ich po tygodniu.

Wizyta w więzieniu nie ostudziła jednak zapału Dawida – dalej publikował, wypowiadał swoje poglądy, krytykował, wchodził w dyskusje. Nie był jednak zwykłym pieniaczem (jak powiedzielibyśmy w jego czasach) czy hejterem (jak powiedzielibyśmy w naszych) – wszystko, dzięki poszukiwaniom naukowym, nieustannemu kształceniu się, miał przemyślane, sprawdzone, poddane analizie. Swoimi poglądami dzielił się, współtworząc takie pisma jak ”Przegląd Pedagogiczny”, ”Głos”, ”Przegląd Społeczny”.

Rewolucjonista… z głową!

Dawid, jako światły umysł swoich czasów, miał swoje zdanie również na temat rewolucji 1905 roku. Obalał puste hasła: ”harmonia interesów”, ”jedność narodowa”, jednocześnie starając się budzić świadomość polityczną pomijanej wciąż w dyskusji klasy robotniczej.

Dla Dawida prawdziwy patriotyzm wiązał się z szeroko zakrojonym zwalczaniem ucisku społecznego. I w jego przypadku nie były to tylko lukrowane hasełka, którymi starał się zjednać sobie innych. Demaskował obłudę haseł stronnictw burżuazyjnych, które chciały przede wszystkim jak najwięcej dla siebie. Nadzieją na odrodzenie kulturalne i polityczne narodu był wspomniany już wcześniej proletariat.

Obok aktywnej działalności politycznej wciąż zajmował się badaniami psychologicznymi dzieci. Ich wyniki oraz teoretyczne ich opracowanie zebrał w dziele pt. ”Inteligencja, wola i zdolność pracy” – jednym z najlepszych w polskiej literaturze psychologiczno-pedagogicznej przełomu XIX i początku XX wieku.

Jego Julia-feministka

W opowieści o Janie Władysławie Dawidzie nie można pominąć jednej z najważniejszych w jego życiorysie postaci – żony, Jadwigi Szczawińskiej-Dawidowej.

Była ona działaczką oświatową, publicystką, pomysłodawczynią i organizatorką tajnych, wyższych samokształceniowych kursów dla kobiet. Ze względu na niebezpieczeństwo represji ze strony carskiej policji miejsca kursów trzeba było co jakiś czas zmieniać, stąd później nadano im miano Uniwersytetu Latającego.

Instytucja ta miała ogromne znaczenie dla rozwoju myśli emancypacyjnej w Polsce. Szerzyła wiedzę wśród kobiet, budziła w nich poczucie prawa do udziału w życiu społecznym, przygotowywała do samodzielnego w nim funkcjonowania. Dzięki tym kursom kobiety mogły kształcić się na poziomie uniwersyteckim, uczestnicząc wykładach najznamienitszych uczonych tamtych czasów – Władysława Smoleńskiego (historyka, profesora Uniwersytetu Warszawskiego), Odona Bujwida (pierwszego polskiego bakteriologa), Ludwika Krzywickiego (myśliciela marksistowskiego, socjologa, pedagoga, ekonomisty), Piotra Chmielowskiego (historyka literatury, profesora Uniwersytetu Lwowskiego). Jadwiga stała się pionierką w dziedzinie równouprawnienia kobiet, propagatorką ich prawa do nauki.

To właśnie Uniwersytet Latający połączył drogi Jadwigi i Jana. On – wykładowca na tajnych kursach, ona – ich główna organizatorka. Ślub wzięli w 1893 roku i, jak można było przeczytać wcześniej, dzielili dobre i złe chwile życia (np. pobyt w areszcie). Ich wspólna historia zakończyła się niestety tragicznie. 26 lutego 1910 roku w Górze Kalwarii Jadwiga popełniła samobójstwo. Jan popadł w depresję.

Wydarzenie to stało się przyczyną głębokich zmian światopoglądowych Dawida. Zajął się zagadnieniami filozoficzno-religijnymi – rozczytywał się w dziełach Herni Bergsona, szukał podstaw dla swojej wiary, rozważał kwestie metafizyczne i moralne. Przeżył swoją ukochaną o niecałe cztery lata – zmarł w Warszawie 9 lutego 1914 roku.


Choć włączyły się nieco sentymentalne tony, jak to zwykle bywa przy poznawaniu czyjejś historii życia, bez smutków proszę! To nie koniec poznawania TEGO Dawida. Jeśli chcecie się dowiedzieć m.in., dlaczego to przeznaczenie, że wrocławska Pedagogika i Psychologia znajdują się razem i to na ulicy Dawida – zapraszam do lektury drugiej części ”Tryptyku Dawida”.

Bibliografia

  1. Chamaj Ludwik, Prądy i kierunki w pedagogice XX wieku, Warszawa 1962;
  2. Okoń Wincenty, Nowy słownik pedagogiczny, Warszawa 2004;
  3. Encyklopedia Pedagogiczna XXI wieku, tom I i VI, Warszawa 2003;
  4. Leksykon PWN – Pedagogika, pod redakcją Bogusława Milerskiego i Bogusława Śliwerskiego, Warszawa 2000;
  5. Słownik pedagogów polskich, pod redakcją Wandy Bobrowskiej-Nowak i Danuty Dryndy, Katowice 1998.

Dorota Kuszyńska – filolog polski, bibliotekarka, lituanistka i pedagog w jednym. Gdyby mogła, wydłużyłaby dobę do 48 godzin. A tak stara się naginać czasoprzestrzeń i biega – między biblioteką szkolną, w której pracuje, Muzeum Pana Tadeusza, w którym edukuje a próbami chóru gospel, w którym śpiewa. W każdym możliwym momencie wciska spotkania z mnóstwem ciekawych i bliskich jej ludzi. Wierna fanka Milki Oreo, zespołu Coldplay i Muminków.

0 komentarzy

Napisz komentarz

Chcesz dołączyć do dyskusji?
Zostaw wiadomość!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.